BITCOIN (24h)
$0,00
+ 0%
XRP (24h)
$0,00
+ 0%
ETHEREUM (24h)
$0,00
+ 0%
STELLAR (24h)
$0,00
+ 0%
BITCOIN CASH (24h)
$0,00
+ 0%
Gruzja stawia na FinTech

Gruzja stawia na FinTech

Kwi 16, 2019 at 12:32

Malowniczy Kaukaz, pyszne wino i postradziecka infrastruktura – krótki opis jednego z krajów dawniej należących do ZSRR, Gruzji. Kojarzona raczej z miejscem narodzin Stalina niż z jakąkolwiek formą FinTechu, w 2018 zaskoczyła wszystkich wprowadzeniem rządowego systemu rejestracji własności opartym o blockchain. Dziś szacuje się, że nawet 6% gruzińskich gospodarstw inwestuje w kryptowaluty i blockchain. Jednak miejsce w czołówce państw adaptujących technologię blockchain kosztuje tak mały naród sporo starań. 

Gruzja jest jednym z najstarszych państw na świecie.

Raj na ziemi

Gruziński rząd stosuje filozofię „laissez – faire”. Niewielkie regulacje gospodarki oraz tania elektryczność przyciągają technicznych gigantów w dolinę Alazani. Jednym z nich okazała się być holenderska spółka Bitfury, która dziś jest odpowiedzialna za większą część gruzińskiej kryptowalutowej gospodarki. Jednak to, co kiedyś zdawało się przynosić zyski całemu państwu, dzisiaj stanowi niebezpieczeństwo, trzymając gruzińską gospodarkę elektryczną w szachu. 

Spółka Bitfury została założona w 2011 roku przez łotewskiego biznesmena Walerego Valivowa, który sam siebie opisuje jako osobę „zaznajomioną z wyznaniami wynikającymi z upadku Związku Radzieckiego”. Wygląda na to, że spółka miała świadomość zarówno możliwości, jakie oferuje region, jak i tajników prowadzenia działalności gospodarczej w tej części Azji.

Pierwszy raz wątek wprowadzenia Gruzji w świat FinTechu pojawił się w 2013 roku, kiedy Validow zaproponował wdrożenie jego projektu w tamtejszą gospodarkę. Już w lipcu 2014, w mieście Gori pojawiły się pierwsze centra danych Bitfury. W grudniu następnego roku znaczna ekspansja potroiła moce wydobywcze firmy w tym kraju po wdrożeniu czopów ASIC w Gldani, znajdującej się w obszarze miasta Tbilisi. 

Czarna strona układów

Wraz z pojawieniem się Bitfury w 2014 r. Gruziński Fundusz Współinwestycyjny, powiązany z najbogatszą osobą kraju, a zarazem byłym premierem Bidziną Iwaniszwilim, jak podaje The New York Times, pożyczył firmie 10 milionów dolarów dodatku instalacyjnego. Chociaż zarówno Bitfury, jak i przedstawiciele Iwaniszwilego wielokrotnie stwierdzali, że pożyczka została spłacona jeszcze przed otwarciem placówki w Gldani, pogłoski o miliarderze pozostającym jednym z głównych beneficjentów projektu nigdy nie ustąpiły. Oba podmioty były jednak powiązane z dyrekcją, ponieważ członek zarządu Bitfury, George Kikvadze, zajmował przed 2015 rokiem wysokie stanowisko w funduszu współinwestycyjnym, jak podaje rzecznik Bitfury w wywiadzie udzielonym dla cointelegraph.com 

Stosunki między gruzińskim rządem a gigantem górniczym posuwały się naprzód, a w kwietniu 2016 r. Walery Wawiłow i przewodniczący Narodowej Agencji Rejestrów Publicznych opublikowali swój plan stworzenia systemu rejestru gruntów, oparty właśnie o technologię blockchain. W następnym roku Gruzja przeszła do historii, stając się pierwszym krajem, który wdrożył technologię rozproszonej księgi rachunkowej do zabezpieczania rejestrów rządowych.

Kryptogorączka nadal trwa 

Pomimo rządowego entuzjazmu dla bloków oraz niskiego poziomu regulacji, pod koniec 2017 r. władze zaczęły się martwić skalą „kryptogorączki”  i zaczęły przypominać Gruzinom, że Bitcoin nadal nie jest prawnym środkiem płatniczym i zaleca zachowanie ostrożności podczas inwestowania. 

Rozkwit bitcoinów w dolinie Alazani był zrozumiały: wydawało się, że połączenie otwartości państwa na kryptografię i tanią energię elektryczną doprowadzi do dobrobytu. Pracowici ludzie rzucili się do odległych obszarów górskich, gdzie pozyskiwana przez państwo elektryczność była dostępna za darmo. Pojawiła się partia polityczna, która w swoim programie miała pomysł stworzenia krajowej kryptowaluty pozwalającej każdemu obywatelowi korzystać z puli niewykorzystanych zasobów kraju.

Jednak przy cenach kryptowalut, w dłuższej perspektywie, przyszłość inwestorów wygląda znacznie gorzej. Tam, gdzie Bitfury wciąż może czerpać owoce najnowocześniejszej technologii i zwolnień podatkowych, łowcy Bitcoinów z platformami w swoich garażach coraz częściej nie są w stanie uzyskać żadnego zysku. A ponieważ sen kryptowalutowy ustępuje miejsca trudnej rzeczywistości, pytanie nasuwa się samo: Czy model adaptacji technologii blockchain, który gruzińskie przywództwo stara się wdrożyć, sprawdzi się na dłuższą metę? O sprawie będziemy informować na bieżąco.

Zostaw komentarz

Udostępnij
Facebook
Google+
https://blockchainext.io/gruzja-stawia-na-fintech">
Twitter